Mężczyzna chciał zapłacić za paliwo. Obsługa odmówiła przyjęcia zapłaty ponieważ nie był sam. Wezwano ochronę

Mężczyzna nie mógł zapłacić za tankowanie na stacji benzynowej, ponieważ… miał psa. Obsługa odmówiła przyjęcia zapłaty i kazała przywiązać psa na zewnątrz. Wezwano ochronę.

Sytuacja miała miejsce w Warszawie na jednej ze stacji z sieci Circle K, kiedy to mężczyzna po zatankowaniu swojego samochodu chciał zapłacić za paliwo. Pracownik stacji odmówił obsłużenia go z powodu… jego psa.

Mężczyzna nie mógł zapłacić za paliwo

We wtorek dnia 10.09.2019 mężczyzna około godziny 20 postanowił zatankować swój samochód na stacji. Po wykonaniu tej czynności udał się do środka, gdzie 10 minut stał w kolejce do kasy. Gdy podszedł już do stanowiska kasjer odmówił przyjęcia zapłaty za paliwo.

Mężczyzna był w szoku. Opisywał w swoim poście na Facebooku, że jest on klientem flotowym i posiada kartę Circle K Polska Prepaid, co oznacza, że na karcie są już środki i cała płatność zajmie mu zaledwie 20 sekund. Kasjer powiedział, że nie obsłuży go, dopóki ma ze sobą psa.

Kazał mi go przywiązać i zostawić przed wejściem

Mimo prób ze strony mężczyzny kasjer nie ulegał, nie chciał go obsłużyć. Polecił mu, aby ten przywiązał psa na zewnątrz, bądź zostawił w aucie. Mężczyzna nie ulegał, tłumaczył, że jego psiak rasy chihuahua jest niewielki i niegroźny, a na dodatek trzymał go przecież na rękach.

Kasjer postanowił wezwać ochronę, aby ta wyprosiła zarówno mężczyznę, jak i jego psa, jednak ochroniarz nie wszedł nawet na stację.

Mężczyzna postanowił poprosić inną kasjerkę, aby ta go obsłużyła, jednak kobieta również nie wyraziła na to zgody. Całe zdarzenie trwało kolejne 10 minut, co daje łącznie 20 minut od czasu kiedy Pan Jonatan wszedł na stację ze swoim psem.

Obca kobieta podeszła i zaproponowała, że potrzyma w tym czasie psiaka na zewnątrz, aby mężczyzna mógł zapłacić. Tak też zostało uczynione. Mężczyzna był zniesmaczony całą sytuacją i postanowił podzielić się nią ze światem.

– Jestem ostatni do robienia awantur i wylewności na Facebook… Jednak gdy ktoś mi każe przywiązać ZIUTKA (psa chihuahua – strasznie groźny, wielki i niebezpieczny) na ulicy do drzewa albo zamknąć go samego w aucie to coś w środku, po ludzku mi się gotuje! – napisał na Facebooku.

Na odpowiedź przedstawiciela firmy nie trzeba było długo czekać. Rzekomo przeprosił on mężczyznę za zaistniałą sytuację i sam stwierdził, że była ona niedopuszczalna.

Internauci nie byli jednak tego samego zdania. Wiele osób krytykowało mężczyznę, za to, że wprowadził psa w miejsce, gdzie leży dużo jedzenia. Sama stacja benzynowa ze swojego profilu w mediach społecznościowych skomentowała post.

– Panie Jonatanie, przede wszystkim przepraszamy za zaistniałą sytuację i niewłaściwą formę, w jakiej pracownik próbował zastosować się do obowiązujących procedur. […]

Bardzo lubimy zwierzęta, jednak ze względu na wymogi naszych wewnętrznych procedur, związanych z HACCP i bezpieczeństwem żywności, która jest sprzedawana na stacji, niestety nie ma możliwości wprowadzania czworonożnych towarzyszy na teren sklepu – napisała stacja Circle K w odpowiedzi.

.

.

.

Share