70-letnia Barbara szła przez miasto w samej piżamie i płakała. Powód jest po prostu straszny

Barbara miała na sobie tylko piżamę. Z trudnością stawiała każdy kolejny krok, była wycieńczona i zrozpaczona po tym, co przeżyła jeszcze niedawno. Zapłakana mijała puste ulice pragnąc tylko, by jej koszmar w końcu się zakończył.

Barbara nigdy nie przeżyła czegoś tak przerażająco smutnego i rozczarowującego. Zawiodła się na ludziach, którzy mieli o nią zadbać. Nie miała nikogo, do kogo mogła zwrócić się o pomoc. Jej opowieść nie mieści się w głowie.

.

Barbara musiała pilnie wezwać pomoc, jej stan zdrowia nie był najlepszy

70-latka przyznaje, że w nocy z 17 na 18 października o 1 w nocy wezwała karetkę. Już od 2 lat cierpi dyskomfort z powodu uszkodzonego nerwu, a tej nocy poczuła się wybitnie źle. Ratownicy, którzy przyjechali na miejsce, stwierdzili podejrzenie zawału i kobieta została przetransportowana prosto do szpitala klinicznego imienia Heliodora Święcickiego w Poznaniu. Barbara mocno się zaniepokoiła.

– Zapytałam: „Czy mam wziąć ze sobą jakieś rzeczy? Bo ja nie mam nikogo”, a ratownik odpowiedział „Nie, nie, porobimy pani badania, pani nie zostanie w szpitalu” – mówiła dziennikarzom pani Barbara, kiedy jej sprawa zyskała rozgłos. W szpitalu rzeczywiście wykonano jej komplet badań, a potem wypisano ją do domu. Sęk w tym, że 70-latka miała na sobie tylko piżamę.

„Wyglądałam jak z obozu koncentracyjnego”

Barbara nie miała ze sobą komórki i rzeczy na zmianę. Ubrana była tylko w piżamę, a w ręku dzierżyła dokumenty. Kompletnie spanikowała, nie wiedziała, co ze sobą zrobić. W końcu zdecydowała, że pójdzie pieszo do domu. Tak ją to przybiło, że całą drogę płakała.

– Gdybym miała komórkę, tobym zadzwoniła na policję albo straż miejską i by mnie przywieźli, a ja nie miałam nic, nie miałam co zrobić (…) Szłam w tej piżamce o 5 rano i przez całą drogę płakałam, wyglądałam jak z obozu koncentracyjnego – mówiła 70-latka dla Głosu Wielkopolskiego.

Władze szpitala są pewne, że sytuację można było rozwiązać kompletnie inaczej. Pani Barbara mogła zażyczyć sobie transportu sanitarnego, który w jej przypadku byłby płatny – stan zdrowia pozwala jej na samodzielne poruszanie się, a bezpłatna usługa dotyczy tylko osób mocno niepełnosprawnych.

Poza tym dyrektorka placówki, Krystyna Mackiewicz tłumaczy, że starsza kobieta mogła bez problemu zadzwonić bezpłatnie z izby przyjęć po taksówkę.

Źródło: pikio.pl

Share