Dlaczego prawdę o bohaterce ukrywaną przez lata ?

Kobieta była prawdziwą bohaterką – przez lata pomagała dziesiątkom ludzi, a kiedy stanęła w obronie niewinnych bestialsko ją zabito. Opis jej śmierci dopiero teraz został ujawniony. Wcześniej był znany jedynie pewnemu księdzu.

.

Kobieta została nazwana bohaterką, a przez niektórych nawet świętą za to, co zrobiła w czasach wojny. Uratowała niezliczoną liczbę żyć, a swoją odwagę przypieczętowała długą i brutalną śmiercią. Zapiski, które niedawno ujawniono, rzucają nowe światło na całe jej życie.

Bardzo chciała zostać zakonnicą

Adelgund Tumińska, znana rodzinie i znajomym jako Kundegunda, urodziła się 24 lipca 1894 roku w Kwiekach koło Czerska. Miała 11 rodzeństwa i już od dziecka śmierć ciągle jej towarzyszyła.

Najpierw, gdy miała 4 lata, odeszły dwie młodsze siostry bliźniaczki, potem zmarł jej 5-letni brat oraz siostra Waleria. Młoda Adelgund chodziła do szkoły, którą prowadziły franciszkanki – chciała być taka, jak one.

Po kilku latach sama wstąpiła do zakonu sióstr franciszkanek i stała się pełnoprawną zakonnicą. Nie miała jednak zamiaru spędzać całych dni na modlitwie – uczyła się rzeczy praktycznych, np. szycia, zatrudniła się nawet w szwalni i przedszkolu.

Potem swoją wiedzę przekazywała innym, głównie zakonnicom i pensjonarkom. Kiedy wybuchła wojna, wraz z innymi zakonnicami musiała uciekać do Warszawy – do klasztoru, w którym rezydowali SS-mani.

Kobieta uratowała wszystkie zakonnice pracujące w szpitalu. Przypłaciła to okropną śmiercią

Siostry żyły w ciągłym strachu z SS-manami za ścianą. Były tak odważne, że postanowiły założyć obóz przejściowy dla kapłanów wywożonych do obozów zagłady. Później przyjmowały też grupy szukających schronienia lub opieki.

W 1944 roku Adelgund przeniosła się do szpitala do Chojnic – to właśnie tam dopadła ją mściwość wojskowych.

W 1945 roku obiekt objęła Armia Czerwona. Armiści zmuszali siostry do samych obrzydliwych rzeczy, wykorzystywali je, jak chcieli. Nie podobało się to Adelgund. W dzień opuszczenia szpitala siostry zostały zagonione do kuchni i tam napastowane przez żołnierzy.

Krzyczały i błagały o pomoc, aż przełożona wydała nakaz opuszczenia szpitala. Aby uwolnić zakonnice, Adelgund pobiegła do kuchni by rozmową nakłonić armistów do wypuszczenia kobiet.

Kiedy zakonnice bezpiecznie uciekały szpitalnymi korytarzami, było słychać krzyki, szamotaninę, a potem strzał. Adelgund już nigdy potem nie widziano. Dopiero ksiądz, który kilka dni później znalazł się na miejscu tragedii, znalazł jej ciało.

Zakonnica została najpierw grupowo zgwałcona, a potem zamordowana. Została wielokrotnie przeszyta bagnetami na wskroś, na co wskazywały ślady na ubraniu kobiety. Otrzymała też strzał prosto w głowę – jej twarz była zmasakrowana.

Do ostatniej chwili broniła się przed napastnikami i nie wiadomo, co dokładnie było przyczyną jej śmierci: wykrwawienie, urazy narządów czy strzał w głowę. Została pochowana w ogródku klasztornym przed figurą świętego Franciszka, gdzie spoczywa do dziś.

Źródło: pikio.pl

Share