Dawid był oczkiem w głowie swojej mamy. To co odczuwa jest nie do opisania

Dawid zaginął 10 lipca, a 10 dni później odnaleziono jego ciało przy węźle autostrady. Po tej tragedii wiele osób zaczęło oceniać nie tylko rodzinę, ale i matkę. Zrozpaczona kobieta podziękowała służbom i prosiła jedynie o modlitwę, a spadło na nią mnóstwo słów nienawiści. Ekspertka wypowiedziała się w jej sprawie.

Dawid był oczkiem w głowie swojej mamy – mimo to kobieta zgłosiła zaginięcie dopiero 6 godzin po otrzymaniu feralnego SMS-a: „Nigdy więcej nie zobaczysz syna”.

Jej mąż już kilkakrotnie jej groził i przejawiał niecodzienne zachowania. W związku z jej zachowaniem z wielu stron napływały wyzwiska i wytykano jej to, co mogła zrobić. Po miesiącu od tragedii ekspertka zabrała głos w sprawie kobiety.

Dawid nie miał zapewnionego bezpieczeństwa. Widywał się z agresywnym ojcem sam na sam

Tragedia dzieci to nie tylko sprawa Dawidka z lipca bieżącego roku. Między rodzicami często dochodzi do niejasnych sytuacji, przemocy, a odpowiednie służby nie są w stanie zareagować na czas lub nie reagują w ogóle.

W konflikcie narastającym między rodzicami bywa tak, że dziecko schodzi na drugi plan. Często jest ono ofiarą i kartą przetargową mamy lub taty. W skrajnych przypadkach dochodzi do tragedii.

Na ten temat w sprawie Dawidka i innych dzieci wypowiedziała się Adrianna ze Stowarzyszenia Pomocy Kobietom i Matkom „Eurydyka” oraz Kamil Nowak ze strony „Blog Ojciec”.

Jak wiadomo, mama Dawida odeszła od ojca swojego dziecka, ponieważ miał znęcać się nad nią fizycznie i psychicznie. Zgłosiła zawiadomienie na policji krótko przed lipcową tragedią. Mimo, że nie ograniczała ojcu Dawida spotkań, a on często się odgrażał co zrobi jej lub dziecku, nie zawiadomiła policji od razu po otrzymaniu strasznego SMS-a. Zarówno Adrianna, jak i Kamil są zdania, że w Polsce mało kto zapewnia dzieciom bezpieczeństwo i nawet nie chodzi o rodziców.

„Ofiarą jest też matka. Ona ma traumę do końca życia”

– Dla niektórych opieka nad dzieckiem i kontakty z nim stanowią pretekst do kontynuowania przemocy (…) Nie ma w naszym państwie narzędzi, które w rozstaniach, sytuacjach okołorozwodowych, rozwodowych, zapewnią poczucie bezpieczeństwa dzieciom (…) jeżeli utrzymywanie kontaktów rodziców z dzieckiem poważnie zagraża dobru dziecka lub je narusza, sąd zakaże ich utrzymywania – jest to de facto martwy przepis w naszym porządku prawnym.

Obrazują to np. przypadki, gdy rodzic skazany prawomocnym wyrokiem za molestowanie seksualne dziecka ma wciąż prawo do kontaktu. To jest powszechna praktyka. Zdarzają się przypadki, gdy sąd czy prokurator wyda zakaz zbliżania się, a sędzia rodzinny i tak orzeka, a potem wymusza kontakty za pomocą kar finansowych – opowiada Adrianna.

Przytacza też wiele przykładów, gdzie rodzice uprowadzają swoje dziecko, nad którym prawnie mają opiekę. Mimo uwolnienia malucha, w większości przypadków jest tak, że straumatyzowane dziecko nadal ma przymus widzenia się z ojcem lub matką, które wyrządziło mu krzywdę, ponieważ tak jest w aktach.

A kiedy stanie się tragedia, ten drugi, dobry rodzic, wyrzuca sobie to, co mógł zrobić by uchronić dziecko od złego. Nierzadko nie ma w tym wcale winy rodzica, lecz jest to efekt działania polskiego prawa.

Adrianna w przypadku tragedii 5-letniego Dawidka uważa, że ofiarą jest też matka. „Ona ma traumę do końca życia. Nawet czytanie na ten temat musi być dla niej trudne. Zacznie sobie zadawać pytania – a mogłam coś zrobić z jego uzależnieniem, a mogłam sama jechać po dziecko, mogłam zrobić tyle rzeczy, żeby dziecko uchronić” – mówi specjalistka. To ponure słowa, obrazujące co mogło dziać się mamą Dawidka po jego śmierci.

Ból kobiety jest nie do opisania. Szuka w głowie najróżniejszych rozwiązań, które mogłyby uchronić jej synka od śmierci. „Nawet, gdyby zrobiła wszystko, co w jej mocy, to w dalszym ciągu mogłoby się to tak samo skończyć. Głównie przez braki w systemie” – przyznaje Kamil Nowak.

Źródło: Wirtualna Polska

Share