Policja została niepotrzebnie zaalarmowana przez kobietę 66-latką. Całe zgłoszenie kobiety było tylko kiepskim żartem

Kara aresztu, ograniczenia wolności lub grzywny oraz nawiązka do tysiąca złotych może grozić 66- letniej mieszkance Kielc. Kobieta zadzwoniła na numer alarmowy, informując o rzekomym potrąceniu przez samochód, który odjechał z miejsca zdarzenia.

Szybko jednak wyszło na jaw, że całe zgłoszenie było tylko kiepskim żartem, który niepotrzebnie zaangażował służby ratownicze.

Tylko w tym roku na terenie miasta i powiatu kieleckiego policjanci zetknęli się z prawie 130 podobnymi przypadkami.

Wczoraj, krótko po godzinie 11 operator numeru alarmowego 112 odebrał bardzo niepokojące zgłoszenie. Dzwoniąca kobieta poinformowała o potrąceniu na ulicy Ściegiennego.

– Zgłaszająca opisała, że poszkodowana leży na jezdni, krwawi i nie może się ruszać, a auto ze sprawcą odjechało – informuje sierż. szt. Karol Macek, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Kielcach.

Tak groźnie brzmiący sygnał postawił na nogi wiele służb, w tym policjantów z kieleckiej drogówki. Ku zdziwieniu funkcjonariuszy, we wskazanym miejscu nie zastali oni nikogo, kto potwierdziłby takie zgłoszenie.

– Na jezdni nie było też żadnych śladów, ani nie spotkali nikogo poszkodowanego. Po krótkich rozmowach przez telefon, zgłaszająca przyznała, że zgłoszenie jest tylko żartem – mówi sierż. szt. Karol Macek.

Tylko w tym roku funkcjonariusze Komendy Miejskiej Policji w Kielcach przeprowadzili 127 postępowań, dotyczących wywołania fałszywego alarmu lub niepotrzebnej czynności służb.

– Pokazując problem obrazowo to tak, jakby w ciągu całego roku jednego dnia policjanci odbierali tylko fałszywe zgłoszenia.

Od takiego zachowania powinny odstraszać nie tylko wysokie kary, ale przede wszystkim świadomość, że takie zgłoszenia angażują służby wtedy, gdy ktoś naprawdę potrzebuje pomocy – podkreśla rzecznik kieleckich policjantów.

Share