„Wreszcie przemówił”: Jarosław Kaczyński zabrał głos ws. korespondencji z Emi

Prezes PiS Jarosław Kaczyński gościł w czwartek w Siedlcach. Podczas swojego przemówienia nawiązał do doniesień medialnych dotyczących listu, który Kaczyński miał wysłać do Emilii, hejterki zamieszanej w aferę w Ministerstwie Sprawiedliwości.

Liderowi obozu „dobrej zmiany” zarzuca się, że wiedział o oczernianiu sędziów i chciał pomóc Emi.

– Będzie mowa (w mediach sprzyjających opozycji – red.) o jakichś rzekomych nadużyciach z naszej strony, czy o tym, że ja jako poseł wykonując swoje obowiązki poselskie, nie mając zielonego pojęcia, czego to dotyczy, odpisałem pewnej pani, która następnie okazała się hejterką – mówił w Siedlcach Jarosław Kaczyński.
Reklama

W ten sposób po raz pierwszy wypowiedział się na temat ustaleń „Gazety Wyborczej”, która zarzuciła prezesowi PiS, że wiedział o aferze hejterskiej w Ministerstwie Sprawiedliwości. Ale jak sam przyznał w Siedlcach, trop ten jest błędny, a on „takich listów codziennie podpisuje dziesiątki”.

To dosyć naiwne tłumaczenie ze strony lidera „dobrej zmiany”. Z jednej strony przyznał się, że „nie miał zielonego pojęcia, czego dotyczy” sprawa Emi, a mimo to odpisał, że jej pomoże. Z drugiej zaś oznacza to, że nie wie, co dzieje się w jednym z najważniejszych resortów w rządzie.

Share