„To przygotuje ją do dorosłego życia”: Mama każe 5-latce dokładać się do czynszu

Dom rodzinny, a świat, w którym potem przychodzi żyć są od siebie tak odległe, że nierzadko młody człowiek nabija sobie potężnego guza w zderzeniu z rzeczywistością po opuszczeniu bezpiecznego gniazda.

Chronimy nasze dzieci przed całym złem świata, przed realiami i w efekcie przed nimi samymi. W konsekwencji wchodzą w dorosłość zupełnie nieprzygotowane na odpowiedzialność i nieświadome konsekwencji decyzji i trudów życia z jakimi przychodzi im się zmierzyć.

Dorosłe dzieci nienauczone zarządzania swoimi finansami z łatwością popadają w pętlę zadłużenia i życia ponad stan.

.

Pomysł matki

Pewna mama postanowiła temu zapobiec. Wybrała na to sposób, który wielu rodzicom wydał się kontrowersyjny.

Córka Essence Evanst ma dopiero 5 lat, ale mama już uczy ją oszczędzania i świadomego wydawania pieniędzy.

.

Wpis Essence w oka mgnieniu stał się popularny. Udostępniono go pnad 300 tys. razy.

Kobieta wyjaśniła w nim, że raz w tygodniu daje córce 7 dolarów kieszonkowego. Tłumaczy też jej, że dorośli większość pieniędzy, które zarabiają muszą przeznaczyć na rachunki i jedzenie. Tylko mała część tej kwoty zostaje na przyjemności.

Następnie mama prosi córkę i wpłacenie 5 dolarów na opłaty. Tłumacząc, że jeden dolar idzie na czynsz, jeden na wodę, prąd, kablówkę i jedzenie. To co jej zostaje mała może wydać dowolnie. Może zbierać jeśli marzy o zabawce, lub wydać od razu jeśli właśnie tego chce.

Odebrane pieniądze mama wpłaca córce, w tajemnicy przed nią, na konto, które zamierza jej udostępnić, gdy mała będzie dorosła.

„Kiedy zdecyduje się wyprowadzić z domu, będzie miała na koncie 3 380 dolarów. Taka strategia przygotowuje dziecko do życia w „prawdziwym świecie”.

Mama uważa, że w ten sposob nauczy córkę szacunku do pracy, do pieniędzy i świadomego wydawania ich.

„Kiedy dzieciaki zobaczą w przyszłości, jak wyglądają prawdziwe rachunki, docenią was za dawanie im ogromnej zniżki.”

.

Post wzbudził wiele kontrowersji i podzielił rodziców.

Oczywiście nie brakowało uznania przedsiębiorczej i zapobiegliwej mamy, ale krytyki także.

„Zgodziłabym się z tym, gdyby to było 10-letnie lub 13-letnie dziecko. Wymaganie od 5-latki płacenia czynszu jest niedorzeczne. Ona nauczy się tego, gdy będzie starsza. Kobieto pozwól 5-latce na bycie 5-latką.”

„Dzieci muszą być dziećmi. Mam czworo dzieci i w życiu nie zrobiłabym im tego. Kiedy będą na tyle dorosłe, by podjąć prawdziwą pracę, zacznę odbierać od nich za wyżywienie, ale nie zabierałabym tak małemu dziecku kieszonkowego.”

„Ja też odkładam pieniądze dla córki, bez odbierania jej kieszonkowego. Tak małe dziecko nauczy się co najwyżej, że mama daje i odbiera.”

Co na to ekspert?

Psycholog Hanna Kuszycka zapytana o opinię na temat tej metody wypowiedziała się dość krytycznie.

„Żeby taka nauka dawała efekty dziecko musi rozumieć wartość pieniądza. Tak małe dziecko jeszcze tego nie potrafi. W życiu nie jest problemem jak wydać pieniądze, ale jak je zarabiać.

Ta dziewczynka uczy się, że pieniądze się dostaje i część z nich musi oddać, ale nie rozumie dlaczego. Nie wie, że jeśli nie zapracuje na pieniądze, to nie zapłaci czynszu, a wtedy nie będzie mogła mieszkać, oglądać telewizji, jeść, czy używać wody i prądu.

Dzieci uczą się przez obserwację. Jeśli mają rozsądnych finansowo rodziców, w odpowiednim czasie zrozumieją relację zarobki i wydatki. Można je oczywiście uczyć zarządzania pieniędzmi, ale na pewno nie 5-latków.”

A wy co sądzicie o metodzie tej mamy?

.

Share