Сo znajdowało się we krwi milionera? Dziennikarze doszli do nieoczekiwanych ustaleń

Piotr Woźniak-Starak zaginął na jeziorze Kisajno w nocy z 17 na 18 sierpnia. Kilka dni później znaleziono jego ciało. Śledczy przez cały czas od momentu zaginięcia próbują ustalić przyczyny i okoliczności jego wypadnięcia z łodzi. Wyniki badań krwi są kluczowe.

Piotr Woźniak-Starak według ustaleń policji z powodu ostrego skrętu łodzią wypadł z niej wraz ze swoją towarzyszką, Ewą. Jego śmierć jest owiana tajemnicą, bo tak naprawdę nikt dobrze nie wie, co dokładnie zdarzyło się na pokładzie motorówki. Światło na sprawę rzucają jednak wyniki badań krwi odnalezionego milionera.

Dziennikarze doszli do szokujących ustaleń odnośnie do tego, co znajdowało się we krwi milionera

Tamtego feralnego wieczora Piotr Woźniak-Starak gościł w jednej z restauracji niedaleko swojej posiadłości. Zjadł posiłek m.in. ze swoją żoną, Agnieszką Woźniak-Starak, która potem zdecydowała się wrócić do Warszawy.

Z powodu dość długo trwającej kolacji kelnerka, która pracowała w lokalu, chciała wezwać dla siebie taksówkę, aby wrócić do domu. Wtedy to Piotr Woźniak-Starak zaproponował, że podwiezie ją motorówką. Krótko potem odesłał ochroniarzy i słuch po nim zaginął.

Jego ciała poszukiwano przez kilka dni. W poszukiwania włączyło się nawet wojsko i najlepsze jednostki nurków w Polsce. Kiedy znaleziono 39-latka, do mediów przedostały się informacje, że musiał utonąć na skutek uderzenia głową w śrubę motorówki. Podczas sekcji zwłok przeprowadzono szczegółowe badania, także jego krwi. Dziennikarze „Super Expressu” dotarli do informacji, według których w momencie wypadku Piotr Woźniak-Starak miał we krwi aż 1,5 promila alkoholu.

Piotr Woźniak-Starak zginął, ponieważ nie zapanował nad łodzią?

Od momentu odnalezienia ciała, a także po wysłuchaniu zeznań 27-letniej kelnerki, policja ustaliła, że Piotr Woźniak-Starak ,chcąc być może pochwalić się swoimi umiejętnościami podjął manewr ostrego skrętu na nieoświetlonym jeziorze. To go zgubiło: przez przeciążenie wypadli z łodzi oboje. Milioner przez prawdopodobnie źle działającą „zrywkę” (zaczep, który wyłącza silnik, gdy tylko sternik oddali się od steru) otrzymał cios jeszcze działającą śrubą.

Łódź kręciła koła po jeziorze aż do momentu, kiedy skończyło się paliwo. Ewa zdołała sama dopłynąć do brzegu – ma duże zdolności pływackie. Wielu osobom, które obserwują tę sprawę chodzi po głowie masa pytań. Czy Piotr Woźniak-Starak nie mógł zapanować nad łodzią pod wpływem alkoholu i świadomie wszedł na pokład, czy gdyby nie „zrywka”, to udałoby mu się dopłynąć do brzegu, oraz czy to był po prostu nieszczęśliwy wypadek.

Źródło: Super Express

Share